Trening do maratonu to stresujący, emocjonalny, fizyczny i kosztowny proces. Dla mnie osobiście oznacza to pięć zastrzyków kortyzonu, prawie sto wizyt fizjoterapeutycznych i kilka kłótni z żoną.

Trening do maratonu jest stresującym, fizycznym, emocjonalnym i kosztownym procesem. Dla mnie osobiście oznacza to pięć zastrzyków kortyzonu, prawie sto wizyt fizjoterapeutycznych i kilka kłótni z żoną. Dlaczego? Po co wspinać się na góry? Po co być gliną? Po co być ministrem? Po co detonować bombę w tłumie niewinnych ludzi? Nie wiem. Wszyscy podejmujemy decyzje, których inni nie podejmowaliby, a nasze decyzje uzasadniamy na podstawie naszych zainteresowań, opcji i perspektyw.

Boston Marathon 2013 – relacja

Dla mnie chciałem tylko schudnąć, nabrać formy i wreszcie oddać coś organizacji charytatywnej, próbując zabić dwa ptaki jednym kamieniem, że tak powiem. Kiedy masz 44 lata, a twoje zdrowie i małżeństwo są dobre, rachunki są płacone, a życie regulowane, słowa takie jak „zdrowie”, „wdzięczność” i „łaska” zaczynają mieć większe znaczenie. A kiedy zostajesz biegaczem, dołączasz do specjalnego klubu świadomych ludzi, którzy rozumieją nasz czas.

Przez ostatnie dwa lata zbierałem pieniądze na Szpital Dziecięcy w Bostonie i dyscyplinowałem się, aby jeść lepiej i być w najlepszej formie, dzięki czemu mogę być wartościowy dla mojej rodziny za 20 lat. (Również „abs” było na mojej liście rzeczy do zrobienia.) A po zeszłorocznym upale w 86 stopniach i mojej okropnej 5:32, byłem w drodze do biegania o 4:10 (BEST) w tym roku , ale został zatrzymany na 26 kilometrze z powodu jakiegoś programu idiotów (WORST).

Mój lepszy czas sprawił, że znalazłem się na Boylston Street krótko po wybuchach. Rozległy się dwa głośne huki, a kiedy skręciłem za róg, zobaczyłem linię mety przez dym. Bostońska policja natychmiast uniemożliwiła biegaczom zejście do Boylston, ponieważ był to teraz obszar niestabilny i potencjalne miejsce zbrodni. O 14:52 zadzwoniłem do mojej żony, która była na mecie i nie otrzymała odpowiedzi. Minutę później zadzwonił mój ojciec; był z moją żoną i dziećmi i potwierdził, że są w porządku. Poinstruowałem go, aby opuścił JAK NAJSZYBCIEJ, ponieważ w każdej chwili może wybuchnąć kolejna bomba. Powiedziałem mu, żeby poszedł środkiem ulicy i unikał samochodów.

Ale nic nie chciało mnie od nich trzymać; Nie mogłem tak po prostu usiąść i czekać. W mojej głowie wybuchły bomby między rodziną a mną. Jako ojciec, syn i mąż instynktowna potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa rodzinie przytłacza wszelkie poczucie rozsądku. Uniknąłem kilku policjantów i pobiegłem Boylstona, jedynego biegacza w terenie, który naraził mnie na niebezpieczeństwo, a teraz ściga mnie w szeregu funkcjonariuszy organów ścigania. Na odcinku 26 mil widziałem ludzi na ziemi, zakrwawionych i pod opieką medyczną kilku ratowników medycznych, którzy byli pod ręką, aby zająć się biegaczami, którzy odniosą obrażenia w bardziej przewidywalny i mniej gwałtowny sposób. Czułem się jak film 3D ze sceną pchającą mnie z powrotem na krzesło, ale dźwięk był wyłączony. Wiem, że na scenie było głośno z syren i krzyków, ale nic nie słyszałem.

Potem usłyszałem, jak wściekły policjant (słusznie) wydmuchuje mi głos do ucha, po czym odrywa mnie od boiska. Gdy się bardziej zaniepokoiłem, przeskoczyłem przez płot i pobiegłem tylną uliczką za restauracjami, barami i sklepami, które ewakuowały ludzi tylnymi drzwiami. Widziałem ludzi – wiele ofiar, które musiały pójść własną drogą lub z pomocą innych – krzyczących, płaczących i gorączkowych przez telefon … i krwi. I gubili wszędzie od litrów po galony; Nie wiem. Pamiętam tylko, że nie chciałem na to wpadać.

O sensacyjnym zwycięzcy maratonu w Bostonie

Wylądowałem za linią mety i znalazłem sposób na przekroczenie Boylston. Udałem się do hotelu Weston, gdzie znalazłem rodzinę, wydrążyłem czterolatkę i przeszedłem kolejne pół mili do mojego pojazdu. Kiedy zostawiliśmy za sobą dwa pojazdy, zgromadziliśmy w Yukonie dziewięć dorosłych i dzieci i ewakuowaliśmy się.

Z względnego niebezpieczeństwa skupiliśmy się teraz na dwójce naszych dzieci i kontroli obrażeń. Aby ocenić uczucia mojej siedmiolatki, zapytałem ją spokojnie: „Czy bawiłeś się dzisiaj?” Powiedziała: „Tak, dzisiaj był niesamowity! Aż do wybuchu bomb!” Wiedząc, że była wstrząśnięta, radio pozostało wyłączone, a dorośli zrobili, co mogli, aby zakodować

mówić. Uwaga dla dorosłych, którzy mogą spróbować: nie wprowadza w błąd siedmiolatka.

W tym czasie mój telefon był szalony, Facebook i Twitter brzęczały, a moja matka, która nie mogła się z nami skontaktować, była kompletnie załamana.

Jak tylko wróciłem do domu i przygotowałem dzieci, zamówiliśmy pizzę, bo tak właśnie robisz, gdy wybuchnie bomba. Ludzie muszą czuć się normalnie.